Cały czas poszukujemy nowych dostawców oraz odbiorców biomasy.

Kryzysy energetyczne i gwałtowne wzrosty ceny ropy i innych paliw kopalnych. Bardzo szybko zaczęliśmy odczuwać wzrost kosztów ogrzewania i tym samym przypominać sobie, czym ogrzewali domy nasi przodkowie. Zapanowała moda na kominki, ale ze względów praktycznych nie na otwarte, typu angielskiego, o bardzo małej sprawności, lecz zamknięte, z wkładem, o sprawności porównywalnej do tradycyjnych pieców rosyjskich, czy skandynawskich. Następnym krokiem było wprowadzenie kominków z płaszczem wodnym, które są w zasadzie kotłami grzewczymi, "zapakowanymi" w ładną obudowę i pozwalającymi ogrzewać wszystkie pomieszczenia w budynku, a równocześnie stwarzać wspaniały nastrój w salonie.
Przebywając w otoczeniu palącego się ognia możemy się zrelaksować, poprawia się nastrój i czujemy się "bezpiecznie". Tak bezpiecznie, jak czuli się przez tysiące lat, nasi przodkowie przy ognisku, chroniącym przed groźnymi ciemnościami i dającym miłe ciepło. To przeświadczenie, kodowane w podświadomości przez tysiące lat, daje nam i teraz poczucie ogromnego komfortu psychicznego (chyba wszystkich fascynuje widok płomieni), a jeśli przy okazji możemy tanio ogrzać dom, to nasze własne "ognisko domowe" da nam dużo szczęścia i radości. Ci, którzy go nie mają, nie wiedzą ile tracą, w sferze psychicznej, praktycznej i przede wszystkim ekonomicznej.